NASTĘPCZYNI
Autor: Kiera Cass
Jak czytać: z herbatką i ciastkiem "Leśny duet" (zdecydowanie polecam ten "biedronkowy" wypiek)
A oto krótki opis (ze strony empik.com):
Od ostatnich Eliminacji minęło dwadzieścia lat. Nadszedł wreszcie czas, aby swojego przyszłego męża wybrała młodziutka Eadlyn. Księżniczka jednak nie liczy wcale na miłosne uniesienia czy bajkową historię, która przed laty przytrafiła się jej rodzicom - Americe Singer i księciu Maxonowi. Gdy jednak w szranki stają kandydaci rywalizujący o serce ślicznej Eadlyn, dziewczyna zaczyna wierzyć, że kłopotliwy konkurs może mieć naprawdę bajkowe zakończenie.
Kogo tym razem Eliminacje doprowadzą aż do pałacu? Rywalizację czas zacząć!
Książka ta jest przedłużeniem serii "Rywalki". Pierwszy rzut oka na okładkę i zdecydowanie mi się podoba. Yes, yes, yes, jak to zakrzyknął kiedyś pewien polityk.
Muszę przyznać, że rozpoczynając tą lekturę, miałam naprawdę wielkie oczekiwania, ponieważ trylogia o historii Ameriki i Maxona bardzo mnie wciągnęła. Pochłonęłam ją w ciągu kilku zimowych wieczorów.
Nie zawsze jestem za tym, aby przedłużano serię książek. Lepiej zostawić lekki niedosyt niż przesyt. A jak było w tym wypadku? Myślę, że to był dobry pomysł. Co prawda książka nie wciągnęła mnie tak, jak jej poprzedniczki, ale mimo wszystko cieszę się, że wpadła w moje ręce.
Główna bohaterka zdecydowanie przez połowę książki mnie irytowała. Wkurzało mnie jej "książęce" zachowywanie się. Jej jęczenie, że dlaczego to ona ma być królową, ale za razem jej przekonanie, że do tego została stworzona, również nie pomagało.
Naprawdę nie wiem czemu, ale odniosłam wrażenie, że jest ona mimo wszystko trochę mdłą bohaterką i bez takiej pewnej "głębi" (nie wiem jak to inaczej nazwać), pomimo ciągłych jej zapewnień, że zachowuje się tak ponieważ swoim zachowaniem chroni siebie i nie chce się otwierać na ludzi. Jeśli kiedyś będzie nam dane poznać jej prawdziwe oblicze, nie jestem pewna czy będzie ona tak porywająca jak America, czy Maxon. No ale pożyjemy, zobaczymy.
Podczas czytania najchętniej "wchłaniałam" skrawki informacji o bohaterach, których poznaliśmy w Trylogii. Również najbardziej mi się podobało to, jak Eadlyn poznawała historię swoich rodziców. Zdecydowanie lubię ponowne przedstawianie historii już nam znanej, ale od innej strony. Właśnie to dla mnie zaplusowało.
Gdzieś tak po przeczytaniu 1/3 książki, można już się domyślić którego z kandydatów nasza księżniczka wybierze, aczkolwiek te zwroty akcji i "szczwaństwo" autorki mogą zaburzyć naszą pewność.
Niestety, książka trochę zaczęła mi się dłużyć, te same w kółko powtarzane kwestie i "problemy" jak dla mnie były troszkę nudnawe, ale pod samiusieńki koniec autorka postanowiła rozruszać trochę akcję i zakończyć książkę (tia, dość typowe), pozostawiając nas w lekkim niezadowoleniu, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego tomu (jeśli takowy się ukaże, na co mam ogromną nadzieję).
Krótkie podsumowanie:
- Plusy:
Przedstawianie znanej nam już historii i ponowne jej odkrywanie (to moje bardzo osobiste upodobanie).
Dość dobrze zapowiadająca się historia.
- Minusy:
Książka może się nam lekko "dłużyć".
"Niedopracowani" bohaterowie (to również mój osobisty przytyk, niekoniecznie być może słuszny).
A jak Wam się podobała ta książka? Zgadzacie się ze mną, czy nie koniecznie? A może nowa seria przebije poprzednią?
Pozostaw swój ślad w komentarzu i wypowiedz się :).
Do zobaczenia!

Ostatnio miałam okazję ją przeczytać i zgadzam się z Twoją recenzją w zupełności. :)
OdpowiedzUsuńCzekam na recenzje kolejnych książek i zapraszam do nas - zatraconewinnymswiecie.blogspot.com
Pozdrawiam! :>