czwartek, 21 maja 2015

"Następczyni" Kiery Cass

                                                          Jako pierwsza pod lupę trafia...


                                                       NASTĘPCZYNI


Tytuł: "Następczyni" (ang. "The Heir)
Autor: Kiera Cass
Jak czytać: z herbatką i ciastkiem "Leśny duet" (zdecydowanie polecam ten "biedronkowy" wypiek)

A oto krótki opis (ze strony empik.com):
Od ostatnich Eliminacji minęło dwadzieścia lat. Nadszedł wreszcie czas, aby swojego przyszłego męża wybrała młodziutka Eadlyn. Księżniczka jednak nie liczy wcale na miłosne uniesienia czy bajkową historię, która przed laty przytrafiła się jej rodzicom - Americe Singer i księciu Maxonowi. Gdy jednak w szranki stają kandydaci rywalizujący o serce ślicznej Eadlyn, dziewczyna zaczyna wierzyć, że kłopotliwy konkurs może mieć naprawdę bajkowe zakończenie.
Kogo tym razem Eliminacje doprowadzą aż do pałacu? Rywalizację czas zacząć!

         Książka ta jest przedłużeniem serii "Rywalki". Pierwszy rzut oka na okładkę i zdecydowanie mi się podoba. Yes, yes, yes, jak to zakrzyknął kiedyś pewien polityk.
Muszę przyznać, że rozpoczynając tą lekturę, miałam naprawdę wielkie oczekiwania, ponieważ trylogia o historii Ameriki i Maxona bardzo mnie wciągnęła. Pochłonęłam ją w ciągu kilku  zimowych wieczorów.
        Nie zawsze jestem za tym, aby przedłużano serię książek. Lepiej zostawić lekki niedosyt niż przesyt. A jak było w tym wypadku? Myślę, że to był dobry pomysł. Co prawda książka nie wciągnęła mnie tak, jak jej poprzedniczki, ale mimo wszystko cieszę się, że wpadła w moje ręce.
        Główna bohaterka zdecydowanie przez połowę książki mnie irytowała. Wkurzało mnie jej "książęce" zachowywanie się. Jej jęczenie, że dlaczego to ona ma być królową, ale za razem jej przekonanie, że do tego została stworzona, również nie pomagało.
        Naprawdę nie wiem czemu, ale odniosłam wrażenie, że jest ona mimo wszystko trochę mdłą bohaterką i bez takiej pewnej "głębi" (nie wiem jak to inaczej nazwać), pomimo ciągłych jej zapewnień, że zachowuje się tak ponieważ swoim zachowaniem chroni siebie i nie chce się otwierać na ludzi. Jeśli kiedyś będzie nam dane poznać jej prawdziwe oblicze, nie jestem pewna czy będzie ona tak porywająca jak America, czy Maxon. No ale pożyjemy, zobaczymy.
       Podczas czytania najchętniej "wchłaniałam" skrawki informacji o bohaterach, których poznaliśmy w Trylogii. Również najbardziej mi się podobało to, jak Eadlyn poznawała historię swoich rodziców. Zdecydowanie lubię ponowne przedstawianie historii już nam znanej, ale od innej strony. Właśnie to dla mnie zaplusowało.
      Gdzieś tak po przeczytaniu 1/3 książki,  można już się domyślić którego z kandydatów nasza księżniczka wybierze, aczkolwiek te zwroty akcji i "szczwaństwo" autorki mogą zaburzyć naszą pewność.
      Niestety, książka trochę zaczęła mi się dłużyć, te same w kółko powtarzane kwestie i "problemy" jak dla mnie były troszkę nudnawe, ale pod samiusieńki koniec autorka postanowiła rozruszać trochę akcję i zakończyć książkę (tia, dość typowe), pozostawiając nas w lekkim niezadowoleniu, że niecierpliwie wyczekuję kolejnego tomu (jeśli takowy się ukaże, na co mam ogromną nadzieję).

Krótkie podsumowanie:
  • Plusy: 
    Przedstawianie znanej nam już historii i ponowne jej odkrywanie (to moje bardzo osobiste upodobanie).
    Dość dobrze zapowiadająca się historia.
  • Minusy:
    Książka może się nam lekko "dłużyć".
    "Niedopracowani" bohaterowie (to również mój osobisty przytyk, niekoniecznie być może słuszny).
Ocena: 7/10

A jak Wam się podobała ta książka? Zgadzacie się ze mną, czy  nie koniecznie? A może nowa seria przebije poprzednią?
Pozostaw swój ślad w komentarzu i wypowiedz się  :).

 Do zobaczenia!

Słów kilka na początek

Szczerze powiedziawszy nawet nie wiem jak zacząć. Początki zawsze są dziwne. Tak jak ciężko mi zawsze idzie rozpoczęcie czytania książki (pomimo mojego książkoholizmu), tak ciężko mi rozpocząć tego bloga.
Skąd pomysł na bloga?
Po przeczytaniu książki zawsze mam taką chwilę, w której zastanawiam się "co teraz". Blog jest formą do wygadania się i "pogodzenia się" z tym ,że kolejna książka za mną. Ale również po to, aby Ciebie mój drogi czytelniku zachęcić do dyskusji ze mną o danej lekturze. Uwielbiam omawiać przeczytaną historię, nawet do upadłego. Więc pisz do mnie, śmiało! Zawsze Ci odpiszę, to moje pacta conventa.
Kolejnym celem tego bloga jest recenzowanie książek i krótkie jej omówienie. Tutaj również liczę na Ciebie. Pozostaw po sobie komentarz, oceń moje "wypociny".
Liczę również na wymianę różnymi pozycjami. Poleć mi coś, co Ci się podobało, wciągnęło, ale również to, co nie koniecznie Cię urzekło.
Czytam prawie wszystkie gatunki książek. I te mądre i te głupie. Każda jest na inną okazję i każda ma swój cel. Jedna ma Cię zmusić do myślenia, refleksji, a druga pomóc zapomnieć, dajmy na to, o ciężkim dniu.
Nazwiesz mnie no-lifem? Dobra, niech będzie. Wolę być zaczytanym maniakiem żyjącym i oddychającym słowami książek, niż żyć w świecie mnie otaczającym, który wydaje się smutny i ponury.
Tym optymistycznym akcentem, witam Cię w moim świecie :)